Poza stałą ekspozycją Centrum im. Ludwika Zamenhofa zaprasza na często zmieniające się, różnorodne tematycznie i stylistycznie wystawy czasowe. Obecnie proponujemy... więcej
Poza stałą ekspozycją Centrum im. Ludwika Zamenhofa zaprasza na często zmieniające się, różnorodne tematycznie i stylistycznie wystawy czasowe. Obecnie proponujemy... więcej
Posiadamy w Centrum im. Ludwika Zamenhofa szereg pozycji wydawniczych związanych z życiem i twórczością naszego Patrona więcej
Centrum im. Ludwika Zamenhofa proponuje szereg działań edukacyjnych adresowanych do różnych grup wiekowych. Staramy się, aby ich program był urozmaicony, nie kojarzył się z nudą, lecz z aktywnym uczestnictwem osób biorących w nich udział więcej
Centrum im. Ludwika Zamenhofa
oddział Białostockiego Ośrodka Kultury
Zapraszamy od wtorku do niedzieli w godz. 10.00-17.00
Wystawa Białystok młodego Zamenhofa - 5 i 3 PLN
Bilety za zwiedzanie z przewodnikiem (tylko grupy zorganizowane):
5 zł (j. polski), 6 i 10 zł (j. angielski)
Wystawy czasowe - wstęp wolny.
| |
|

Z ogromną radością przyjęłam wiadomość o ocaleniu od zapomnienia, najstarszej dzielnicy Białegostoku – Bojar. Tam bowiem mieścił się nasz dom, w którym urodził się mój tata w 1896 roku, i gdzie ja spędziłam młode lata. Niestety, dziś już tego domu nie ma – był to drewniany, parterowy dom, który spłonął w 1987 roku.
Bojary miały swój specyficzny klimat – spokój, ciszę, dużo zieleni, wśród której wyłaniały się drewniane domy, studnie, chlewiki, „wygódki” i budy stróżów doglądających swych posiadłości.
Mój dom mieścił się przy ul. Staszica 12 usytuowany w głębi posesji – ogród, a właściwie niemal dżungla, zarośnięty był całkowicie zielenią – drzewa i krzewy owocowe – bzy, zioła, kwiaty.
Nasz kącik – Staszica, Koszykowa, latem tętnił muzyką i śpiewem – zupełnie w stylu wiejskim – rodzina moja była muzykalna – więc ciepłe wieczory często spędzaliśmy w ogródku z instrumentami (gitara, mandolina, bałałajka – przywieziona z Syberii) i w domu fortepian – graliśmy i śpiewaliśmy nie tylko rodzinnie, często w towarzystwie odwiedzających nas znajomych.
Niejako, konkurencyjna była ul. Koszykowa, gdzie uzdolnieni wokalnie mieszkańcy też często wieczorami śpiewali (ale bez muzyki).
Muszę podkreślić, że nigdy nie były to śpiewy alkoholowe – wtedy w naszej dzielnicy takie wypadki nie były znane.
Atrakcją naszej dzielnicy, a dokładniej ul. Koszykowej były co tygodniowe konne wizyty ułana galopującego do swej ulubionej. Cała żeńska młodzież z zazdrością słuchała tętentu końskich kopyt po bruku i marzyła o takim adoratorze.
Znamienne też były coroczne, a w zasadzie co półroczne (Boże Narodzenie i Wielkanoc) procesje mieszkańców, niemal całej okolicy z babami i innymi ciastami w blaszkach, do piekarni „Braciszków” przy ul. Słonimskiej (w domach nie było pieców do pieczenia) – tam ustawiały się sążniste kolejki i po kilku godzinach – odbierało się gorące blachy z wypiekami, niosąc swoje (dobrze oznaczone) – do domu.
Teraz wygląda to jak bajka – dziś uwaga młodzieży skierowana jest na komputer, internet – postęp ogromny i konieczny, ale nostalgii i tęsknoty naszego pokolenia za więzią i przyjaźnią między ludźmi, nie zastąpi żadna technika – jest to bowiem wartość bezcenna.
Alicja Wołczaska
Zdjęcia domu Tworkowskich ul. Staszica 12