Białostocki Ośrodek Kultury

Justyna Mielnikiewicz: W Ukrainie

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF

/wystawa w ramach festiwalu Wschód Kultury / Inny Wymiar
wernisaż: 24 sierpnia 2023, godz. 18:00, wystawa czynna do 22 października codziennie oprócz poniedziałków w godz. 10:00-17:00
wstęp wolny

 

"Dla mnie najważniejsze w fotografii są ludzkie emocje" – Justyna Mielnikiewicz

Zbrojny atak Rosji 24 lutego 2022 roku nie był zupełnym zaskoczeniem dla Ukraińców. Od 2014 roku sytuacja była bardzo napięta – zainicjowana i animowana przez Rosję wojna podjazdowa na wschodnim i południowym terytorium Ukrainy, utworzenie separatystycznych, prorosyjskich republik Donieckiej i Ługańskiej oraz aneksja Krymu zdestabilizowały życie mieszkańców w tych rejonach.

W lutym 2022 roku Władimir Putin w orędziu do narodu rosyjskiego ogłosił początek wojny, którą on sam nazwał specjalną operacją wojskową mającą na celu obronę ludności Donbasu przed „ludobójstwem” ze strony państwa ukraińskiego oraz przeprowadzenie „demilitaryzacji” i „denazyfikacji” Ukrainy.

Justyna Mielnikiewicz od 2014 roku dokumentuje wydarzenia w Ukrainie. Część prezentowanych na wystawie zdjęć pochodzi z jej autorskiego albumu “Ukraine runs through it”, który pokazuje zdarzenia, ludzi oraz ich losy od rewolucji godności do roku 2019. Pozostałe zdjęcia ukazują czas wojny, tworząc zapis ludzkich dramatów, rozstań, zniszczeń, śmierci i pustki ostatnich kilku miesięcy. Każde zdjęcie związane jest z konkretną historią i konkretnymi osobami. To żołnierze, wolontariusze, uchodźcy, cisi bohaterowie i niewinne ofiary rosyjskiej agresji. Autorka zatrzymuje w kadrze ich indywidualne losy, nieoczekiwanie i tragicznie uwikłane w historię regionu i zaborczą politykę Rosji.

Justyna Mielnikiewicz – polska fotografka i dokumentalistka, na stałe mieszkająca w Tbilisi w Gruzji. Fotografować zaczęła pod koniec studiów (była studentką filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim). Początkowo pracowała w krakowskim oddziale „Gazety Wyborczej” (1999), ale szybko zdecydowała się na samodzielność w wyborze interesujących ją tematów.

Często fotografuje w rejonach konfliktów i w miejscach, które były lub są objęte działaniami wojennymi. Swoją uwagę koncentruje głównie na obszarach byłego Związku Radzieckiego. Tworzy autorskie, rozpięte w czasie cykle, które publikuje jako książki: “Woman with a Monkey – Caucasus in Short Notes and Photographs” wieńczyła projekt realizowany w regionie Kaukazu w latach 2001–2014, a “Ukraine Runs Through It” to publikacja wydana w 2019 roku i podsumowująca część projektu ukraińskiego rozpoczętego pięć lat wcześniej. Temat ukraiński fotografka podjęła na nowo po wybuchu wojny 24 lutego 2022 roku.

Z kolei na projekt “What Would People Say?”, będący fotograficznym zapisem historii kobiet, seksualności i gender w byłych republikach sowieckich, złożyły się mniejsze serie, m.in.: “Miasto kobiet – Białoruś”, “Femen – Ukraina” i “Ziemia niczyja – Armenia”. Materiał ten znalazł się w “GoGo Magazine”, książce zaprojektowanej w formie kolorowego miesięcznika o kobietach w Europie Wschodniej.

Fotografie Justyny Mielnikiewicz były publikowane w wielu gazetach i magazynach, m.in. w „The New York Times”, „Newsweek Polska”, „Paris Match”, „The Wall Street Journal”, „National Geographic”, „Monocle”, „Stern” i „Le Monde”. Są komentowane i wysoko oceniane, o czym świadczą prestiżowe wyróżnienia, takie jak grant W. Eugene Smith Fund czy druga nagroda World Press Photo w kategorii People in the News, która została przyznana autorce w 2008 roku za zdjęcia z objętej wojną Osetii Południowej, wykonane na zlecenie „The New York Times”.

Wystawa powstała we współpracy z Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie.

Logo Międzynarodowego Centrum Kultury

Galeria

  • Powiększ zdjęcie Wernisaż wystawy

    Wernisaż wystawy "W Ukrainie"

  • Powiększ zdjęcie Wernisaż wystawy

    Wernisaż wystawy "W Ukrainie"

  • Powiększ zdjęcie Wernisaż wystawy

    Wernisaż wystawy "W Ukrainie"

  • Powiększ zdjęcie Wernisaż wystawy

    Wernisaż wystawy "W Ukrainie"